Do tej pory jeździłam z dziećmi na narty tylko w Beskidach, więc planowanie pierwszego wyjazdu w Alpy było dla mnie wielką niewiadomą. Wspólnie z kuzynką postanowiłyśmy, że dzieci są już na tyle duże, żeby spróbować naszych sił za granicą. Postawiłyśmy na wyjazd do Włoch. Padło na Alpe di Siusi. I co się okazało? Po prawie dziesięciogodzinnej podróży miejsce to przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania: słońce, świetnie przygotowane stoki i widoki, od których trudno oderwać wzrok. Długa podróż była warta tych widoków i warunków!
Jeśli zastanawiasz się, gdzie wybrać się na pierwsze narty za granicą, ten wpis jest dla Ciebie!
Pierwszy raz w Alpach
Do Alpe di Siusi pojechałam z moimi dziećmi oraz kuzynką i jej dzieciakami w ferie zimowe 2023 roku. Był to mój pierwszy zagraniczny wyjazd na narty i nie wiedziałam, czego się spodziewać. Na miejscu okazało się, że było warto: przez cały pobyt świeciło słońce, stoki były doskonale przygotowane, a długość tras narciarskich i ich łatwość sprawiła, że był to, jak dotąd, mój najlepszy narciarski wypad. Do tej pory myślałam, że Alpy to niebezpieczne, strome ściany, ale nic bardziej mylnego!
Oczywiście są miejsca, gdzie trzeba być wytrawnym narciarzem, ale Alpe di Siusi to akurat miejscówka idealna na wyjazd dla świeżaków narciarskich.
Wbrew pozorom to nasze polskie góry są właśnie miejscami, gdzie dość trudno ćwiczyć naukę jazdy na nartach. Stoki są strome i dość krótkie, a kolejki potrafią zniechęcić do nauki.
Poniżej opisałam trochę szczegółów z tego wypadu. Wyjazd miał miejsce 3 lata temu, ale ceny podałam na dzień dzisiejszy.
Dojazd
Dojazd z południa Polski zajmuje około 10 godzin – jest to prawie 1000 km... Dzieci były trochę młodsze, więc zdecydowałyśmy się na podróż nocą. W momentach kryzysowych po prostu zjeżdżałyśmy na bok na krótkie drzemki. Podróż odbywała się przez Czechy i Austrię – tak więc do kosztów benzyny należało doliczyć koszt winiet. No i moje ostrzeżenie – jedź przepisowo! Austriackie przepisy są dość restrykcyjne, więc miesiąc po powrocie czekała mnie niespodzianka w postaci mandatu... A przekroczenie było naprawdę niewielkie ;)
Nocleg i dojazd na stok
Zatrzymałyśmy się w pensjonacie w Kastelruth. Była tam w pełni wyposażona kuchnia, więc gotowałyśmy same. Spod pensjonatu jeździł bezpłatny skibus, który dowoził nas prosto pod gondolę Seis–Seiser Alm. Gondola wywozi narciarzy na płaskowyż, do stacji Compatsch, czyli w samo serce Alpe di Siusi. Oczywiście w cenie skipassu są skibusy, a także ta gondola.
Na górze miałyśmy wypożyczoną szafkę na narty, w której jest też suszarka do butów narciarskich. To bardzo wygodne rozwiązanie: nie trzeba codziennie wozić sprzętu w tę i z powrotem, a rano buty są ciepłe i suche.
Trasy narciarskie
Alpe di Siusi to w rzeczywistości ogromny płaskowyż, wokół którego mieści się ogromna ilość wyciągów.
Wystarczy stanąć na środku i obrócić się o 360 stopni: w każdą stronę prowadzi kolejny wyciąg, a do wyboru jest ogrom świetnie przygotowanych stoków. Nad wszystkim górują majestatyczne szczyty Schlern. Jak jeżdżenie po stoku zbliżało się do końca, widok zachodzącego słońca zapiera dech w piersiach.
Komu polecałabym to miejsce? Alpe di Siusi to idealna miejscówka dla początkujących narciarzy. Jest tu mnóstwo szerokich, łagodnych tras, a nawet trasy oznaczone na czerwono są przyjazne i dużo łatwiejsze niż na przykład w Austrii. Ale są tu również trasy dla bardziej zaawansowanych miłośników desek, czarne trasy również tu się znajdują. A widoki i pogoda sprawiają, że każdy będzie się tam czuł świetnie.
Poniżej kosztorys naszej podróży, ale ponieważ minęły już 3 lata, podaję aktualne ceny na 2026 rok. Kwota dojazdu jest na rodzinę, ale jedzenie policzone na osobę. Przy założeniu średnich cen w restauracjach.
Patrząc na budżet warto też rozważyć gotowanie we własnym zakresie, zamiast jeść na stoku. Koszt obiadu w sezonie to około 30–50 euro za osobę. Zabranie półproduktów z domu wychodzi dużo, dużo taniej.
Nasz kosztorys
| Wydatek | Koszt |
|---|---|
| Dojazd: benzyna, winietki | około 1300 zł |
| Nocleg (dla rodziny 4-osobowej) | od 3000 zł |
| Skipassy 6-dniowe | od 270 euro |
| Wypożyczenie sprzętu | 33 euro |
| Jedzenie | od 30 euro |
| Razem na 1 osobę | około 3 800 zł |
Wyliczenie dla rodziny 4-osobowej i 6 dni na stoku: dojazd 1300 zł i nocleg 3000 zł podzielone na 4 osoby, skipass 270 euro, wypożyczenie sprzętu 33 euro dziennie, jedzenie 30 euro dziennie. Euro przeliczone po kursie ok. 4,25 zł. Jeśli masz własny sprzęt, wyjazd wyjdzie o ok. 840 zł taniej.
Galeria